Miasto

Warszawa

Edukacja zdrowotna a promocja tranzycji na szkoleniu dla nauczycieli

ZAGROŻENIE DLA UCZNIÓW: PROMOCJA TRANZYCJI NA EDUKACJI ZDROWOTNEJ – pod takim hasłem w środę, 18 lutego, odbyła się konferencja prasowa zorganizowana przez KROPS (Koalicję na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły). Wydarzenie miało miejsce w warszawskim Centrum Prasowym Foksal. Punktem wyjścia do dyskusji było szokujące szkolenie dla nauczycieli Edukacji zdrowotnej, przeprowadzone przez Ośrodek Rozwoju Edukacji, działający pod bezpośrednim nadzorem Ministerstwa Edukacji Narodowej.



Edukacja zdrowotna a promocja tranzycji na szkoleniu dla nauczycieli

oprac. redakcja, Canva.com

Konferencję rozpoczęła Hanna Dobrowolska, koordynator KROPS zarysowując historię wprowadzonego przez MEN przedmiotu o nazwie Edukacja zdrowotna oraz wymieniła zagrożenia z nim związane, takie jak: oderwanie tematyki seksualności od kontekstu małżeństwa i rodziny, łamanie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami oraz łamanie wolności sumień nauczycieli przez zmuszanie ich do przedstawiania pozanaukowych, często mocno zideologizowanych treści.  Ponadto wciąż problemem pozostaje brak podręczników i wglądu w prezentowane na lekcjach treści, jak również brak wykwalifikowanych kadr. Równolegle jednak MEN organizuje szkolenia dla przyszłych i obecnych nauczycieli Edukacji zdrowotnej.

To właśnie treści prezentowane podczas takiego szkolenia zaalarmowały środowisko KROPS i stanowiły bezpośredni powód zorganizowania Konferencji. Jest bardzo ważne, aby społeczeństwo było świadome jakie pomysły ma MEN na przyszłość i zdrowie naszych dzieci i w jaki sposób swoje podejście forsuje wśród nauczycieli. To też ostatnia chwila by zareagować i stanowczo sprzeciwić się tym działaniom stanowiącym ogromne zagrożenie dla młodego pokolenia.

Szkolenie sygnowane przez MEN miało formę webinaru i nosiło tytuł „Różnorodność płciowa w szkole – obowiązki i możliwości wsparcia uczniów”. Podczas webinaru instruowano nauczycieli jak postępować w sytuacji gdy dziecko doświadcza problemów z samoakceptacją i akceptacją własnej płci. Jako jedyne właściwe i słuszne rozwiązanie przedstawiono tran7ycję – zarówno tzw. tran7ycję społeczną (m.in. stosowanie wobec ucznia imienia i zaimków zgodnych z jego życzeniem, umożliwianie korzystania z toalet i przebieralni odpowiadających płci odczuwanej, a nie biologicznej, a także pomijanie rodziców w rozmowach dotyczących sytuacji dziecka), jak i tran7ycję medyczną (podawanie blokerów dojrzewania, hormonów płci przeciwnej oraz zabiegi chirurgiczne, takie jak amputacja narządów czy kastracja).

Nie wspomniano natomiast ani słowem o konieczności zapewnienia takim dzieciom pomocy psychologicznej lub psychiatrycznej!

 

W konferencji wzięli udział i zabrali głos eksperci:

Dr Zbigniew Barciński, prezes Stowarzyszenia Pedagogów NATAN, który przytoczył cytaty ze szkolenia oraz omówił główne zagrożenia tego typu podejścia. Szczególnie niebezpieczny jest, jego zdaniem, brak wskazania jakichkolwiek innych kierunków pracy z dzieckiem doświadczającym trudności z samoakceptacją,  przede wszystkim psychoterapeutycznej pomocy dziecku w celu podwyższenia poczucia własnej wartości, akceptacji własnego wyglądu, płci i zmian jakich doświadcza w okresie dorastania. W przypadku wystąpienia problemu niezgodności odczucia psychicznego z własnym ciałem – jedynym sugerowanym rozwiązaniem jest zmiana ciała, czyli tran7ycja. Wg Barcińskiego wizja ta uderza nie tylko w dzieci z problemami (utwierdza je w zaburzeniu), ale i w uczniów obserwujących proces tzw. tran7ycji społecznej (zaczynają kwestionować własną płeć, następuje zjawisko tzw. zarażenia rówieśniczego). Ponadto obniża się poczucie bezpieczeństwa dziewcząt w toaletach i przebieralniach. Podejście takie uderza również w rodziców, których autorytet jest celowo osłabiany, a ich prawa rodzicielskie ograniczane. Podczas szkolenia prowadząca zachęcała bowiem do pomijania rodziców w trakcie pracy z uczniem, a wobec rodziców o odmiennych poglądach używała pogardliwych określeń „homofoby” i „transfoby”. Jest to również atak na wolność sumienia nauczycieli, z których większość ma zupełnie inne poglądy i inną wizję pomocy dziecku z problemem z samoakceptacją.

Dr Grażyna Rybak, pediatra z Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich, przedstawiła z kolei dramatyczne (i nieodwracalne!) konsekwencje zdrowotne tran7ycji.

Począwszy od tych wynikających ze stosowania blokerów dojrzewania i hormonów, takich jak:

·     wczesna osteoporoza, liczne złamania

·     zahamowanie wzrostu i rozwoju fizycznego 

·     zaburzenie rozwoju mózgu dziecka

·     zanik cyklu miesiączkowego

·     męski typ owłosienia (po roku przyjmowania testosteronu dziewczynka do końca życia zmagać się będzie z męskim typem owłosienia)

·     zmiana barwy głosu (nieodwracalna przebudowa krtani po 6 miesiącach stosowania testosteronu)

·     niepłodność

·     ryzyko zakrzepicy i zatorowości (powikłanie śmiertelne)

·     zaburzenia metaboliczne (cukrzyca, lipidemia)

 

poprzez poważne okaleczenia chirurgiczne, takie jak:

·     ampuacja piersi,

·     usunięcie macicy,

·     usunięcie prącia i jąder,

·     a następnie „rekonstrukcja” tych narządów,

które niosą ze sobą duże ryzyko bardzo poważnych powikłań m.in.:

·     wypadanie pochwy,

·     przetoki,

·     nietrzymanie moczu,

·     skrócenie cewki moczowej,

·     zwężenie pochwy wymagające do końca życia kalibracji,

·     martwica.

aż po te najtragiczniejsze: skutki psychiczne tranzycji:

·     3x większe ryzyko chorób psychicznych

·     5 x częstsze próby samobójcze

·     19 x więcej samobójstw

W rezultacie tych procedur osoba, która doświadczała tylko trudności psychicznych z samoakceptacją staje się ciężko chorym pacjentem wymagającym wielospecjalistycznej pomocy medycznej. 

Pediatra podkreśliła również, że płeć nie jest rzeczywistością subiektywną czy „przypisaną” dziecku przy urodzeniu, co sugerowano w czasie szkolenia. Płeć jest rzeczywistością obiektywną i medycznie jednoznaczną. Zapis genetyczny chromosomów XX lub XY uruchamia kaskadę procesów w organizmie dziecka w jednym z dwóch możliwych kierunków: męskim lub żeńskim. Rzecz jasna – mogą wystąpić problemy zdrowotne i zaburzenia, które objawiać się mogą w obszarze narządów płciowych czy zmian hormonalnych np. wrodzony przerost nadnerczy, zespół niewrażliwości na androgeny, dysgenezja gonad, niedobór alfa-reduktazy. Jednak każdy taki przypadek jest to stan medyczny wymagający diagnostyki i leczenia.

Dr Rybak zwróciła uwagę na fakt, że w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób od roku 2022 zjawisko transseksualizmu przestało figurować jako „zaburzenie psychiczne i behawioralne”, a zostało przeniesione do działu „stany związane ze zdrowiem seksualnym”. Zmiana ta powoduje, że dysforia płciowa nie wymaga już diagnozowania i leczenia, a jedynie potwierdzenia tożsamości i wprowadzenia ułatwień. Jest to tym bardziej niepokojące, że zdecydowana większość osób z dysforią płciową doświadcza równolegle innych problemów psychicznych.

Agnieszka Marianowicz-Szczygieł ze Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich w pierwszej kolejności zaapelowała o rozpowszechnianie dokumentu pt. „Standardy i wytyczne Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich w zakresie diagnozy oraz terapii dzieci i młodzieży z problemami identyfikacji płciowej”. Jak podkreśliła - to drugi tego rodzaju dokument na świecie reprezentujący wyważone, kompleksowe, interdyscyplinarne i bezpieczne podejście przyczynowo-skutkowe. Dokument można bezpłatnie pobrać pod nazwą „Standardy SPCh”.

Prelegentka na podstawie badań naukowych wskazała, że skłonności transseksualne są w większości nabyte: mają odziedziczalność poniżej poziomu większości cech psychicznych, w tym inteligencji. Jak wynika ze statystyk większość dzieci naturalnie wyrasta z dysforii płciowej (niektóre badania mówią nawet o 98%), o ile pozwoli im się spokojnie przejść bez tranzycji okres dojrzewania. Z drugiej strony tranzycja społeczna sprawia, że wg badań, 94% dzieci pozostaje przy transseksualnej identyfikacji, a więc następuje odwrócenie tego trendu. Wniosek jest taki, że tranzycja społeczna, zmiana imienia czy zaimków nie jest życzliwym wsparciem dla dziecka, ale potężną ingerencją w jego naturalny rozwój. Cytując głos jednego z rodziców na portalu stop-tranzycji.pl: „według tej logiki osobie chorej na anoreksję należy pomagać w odstawianiu jedzenia, jednostce chcącej popełnić samobójstwo należy pomóc w wyborze metody, a osobie uzależnionej od narkotyków ułatwiać ćpanie…”.

Psycholog przytoczyła również dane statystyczne dotyczące lawinowego wzrostu zaburzeń tożsamości płciowej, omawiając zjawisko „zarażenia rówieśniczego”: w USA, już ponad 20% osób w najmłodszym pokoleniu Z identyfikuje się jako LGBT+, a w latach 2012-2024 nastąpił trzykrotny ogólny wzrost w populacji od 3,5% do 9,3%. Jak podaje Statistic Netherlands w Holandii 17,7% całej populacji tego niewielkiego kraju to osoby LGBT+ (w 2006 roku było to kilka procent). Holandia jest niewątpliwie w awangardzie ideologii gender – to światowy lider inkluzyjnej edukacji seksualnej, zwanej także edukacją włączającą. Zarażenie rówieśnicze sprawia, że pozwalając w klasie jednemu dziecku na tranzycję społeczną – zapraszamy do tego inne dzieci. French National Academy of Medicine, określiło to zjawisko fenomenem epidemio-podobnym. Co niezmiernie istotne, dzieci, które chcą być trans, wg badań mają najczęściej wiele innych, poważnych problemów: od depresji, fobii, samookaleczeń, spektrum autyzmu po poważne problemy relacyjne. Czasem jednak po prostu chcą być „trendy” lub są ofiarami algorytmów w internecie, gdy zadają niewinne pytania o płeć.

 

Z kolei mec. Rafał Dorosiński z Instytutu Ordo Iuris przypomniał, że od dwóch lat w sejmowej „zamrażarce” znajduje się projekt ustawy chroniącej dzieci przed wdrażaniem tego rodzaju „terapii” i że cieszy się on poparciem zdecydowanej większości społeczeństwa. Presja na rządzących do zajęcia się tą kwestią jest tym bardziej potrzebna, że obecnie zaprzęgnięto całą machinę ministerialną w celu wdrożenia czegoś co dotychczas wydawało się imaginacją.

Prawnik zwrócił też uwagę na łamanie praw rodziców i poddawanie ich presji poprzez sugerowanie, że zrobią dziecku ogromną krzywdę nie akceptując jego pomysłu na tranzycję (słynne pytanie: „wolisz żywego syna czy martwą córkę?”) oraz całkowity brak uzasadnienia tej tezy w rzeczywistości - statystyki samobójstw wskazują na dokładnie odwrotną zależność.

Ponadto - jak podkreślił mec. Dorosiński -  wiele krajów już wycofało się z tej drogi doświadczywszy dramatycznych skutków i długofalowych konsekwencji tego typu podejścia. Szwedzki Instytut Karolińska (przyznający nagrody Nobla w dziedzinie medycyny) wypowiedział się jednoznacznie przeciwko tego typu praktykom. Rozwiązania, które MEN chce wdrożyć w Polsce, odrzuciły już: Finlandia, Wielka Brytania, 19 stanów USA, Towarzystwa Medyczne z Francji, z Australii, a nawet Amerykańskie Towarzystwo Chirurgów Plastycznych i Amerykańskie Towarzystwo Medyczne.

Po zakończeniu Konferencji został złożony oficjalny Apel w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz w siedzibie Ministerstwa Edukacji Narodowej.


Reklama
Government
Government text

Polityka prywatności, Regulamin